Lasek – Macierewicz

Lasek: Pozwoliliśmy na teorie spiskowe. Macierewicz: Nigdy nie mówiłem o mgle, helu…

16.10.2013
Maciej Lasek, Antoni MacierewiczMaciej Lasek, Antoni Macierewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

- Z perspektywy czasu to było błędem, bo pozwoliliśmy na to, by teorie spiskowe, tezy alternatywne zagościły w opinii publicznej – żałuje Maciej Lasek. A Antoni Macierewicz powtarza: – My się zajmujemy profesjonalnym badaniem tej tragedii, dlatego że dotychczas jej w ogóle nie badano
Podczas środowej konferencji, przewodniczący komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej Maciej Lasek przedstawił niepublikowane dotąd zdjęcia z miejsca tragedii. – Rodzaj zniszczeń wyklucza tezę, że samolot mógł rozpaść się w wyniku eksplozji – nie pozostawił wątpliwości.

Już w wydanym w ubiegłym tygodniu oświadczeniu członkowie komisji zarzucili ekspertowi Antoniemu Macierewiczowi prof. Wiesławowi Biniendzie, że zmanipulował zdjęcie skrzydła prezydenckiego tupolewa. To fotografia, która miała być dowodem na to, że brzoza nie mogła uszkodzić samolotu.

- To następne bzdury, kłamstwa i oszustwa – skomentował środowe wystąpienie Macieja Laska szef parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej poseł PiS Antoni Macierewicz. A jego eksperci próbowali przedstawić dowody na teorię, że tragedia w Smoleńsku nie była zwykłą katastrofą, podczas kilkugodzinnego specjalnego posiedzenia zespołu.

Macierewicz: Nigdy nie mówiłem o mgle, helu, bombie, dobijaniu rannych

Zdjęcia pokazane przez Laska, Macierewicz ponownie skrytykował wieczorem w TVP Info. – Z dużą pewnością siebie wypowiada to człowiek, który otrzymuje pieniądze za propagowanie tez rządu Donalda Tuska – stwierdził. – Pan Lasek jest zatrudniony w tym celu w komisji ds. propagandy tez pana Donalda Tuska.

- To że jest złamane drzewo, to, że jest złamane skrzydło – to są fakty ogólnie znane. Tylko że nie jest prawdą, iż to skrzydło zostało złamane o tę brzozę. To skrzydło uderzyło w tę brzozę wtedy, gdy zostało wcześniej – tak jak mówił dziś prof. Nowaczyk – mniej więcej 50 metrów wcześniej oderwane na skutek eksplozji. Wtedy koziołkując i upadając zarówno skrzydło, jak i poszczególne części samolotu one nie tylko w tę brzozę uderzały, one uderzały w samochody, spadały na dachy szop, które tam były, one odcinały inne gałęzie – mówił.

I powołał się na podręcznik przedstawiony przez dr. Gajewskiego podczas środowego posiedzenia zespołu „obowiązujący wszystkich uczciwych, solidnych badaczy”, którzy analizują katastrofy. W nim Macierewicz każe szukać „klasycznych znamion eksplozji”.

Dziennikarkę, która próbowała dociec, ile było ładunków, poseł PiS zrugał: – To nie jest żadna rzeczywista rozmowa, tylko pani próbuje sprowadzić rzecz do absurdu. Gdy zakończymy badania, to na wszystkie szczegółowe pytania, zostanie dana pani odpowiedź.

Co zatem Macierewicz może powiedzieć teraz? – Dzisiaj wiemy tyle, że była eksplozja, która oderwała to skrzydło, a następnie przynajmniej jedna – jeżeli nie dwie następne – które doprowadziły do zniszczenia centropłatu. I to wiemy z pewnością.

- Czyli trzy wybuchy, a nie dwa? – dopytywała dziennikarka. – Ani tak, ani tak. Przynajmniej trzy, ale całość tego procesu zostanie określona wtedy, gdy wrak będzie wreszcie w Polsce i gdy będzie go można poddać uczciwym, solidnym, profesjonalnym badaniom. Bo obecnie mamy z sytuacją, że opinia publiczna jest bombardowana kłamliwymi kreacjami informacyjnymi doradców pana Donalda Tuska, którzy np. fałszują zdjęcie skrzydła.

Macierewicz zdystansował się do dawnych hipotez – choćby tych o bombie próżniowej, helu, mgle, magnesie czy dobijaniu rannych. – Jestem bardzo wdzięczny, że przywoła pani te kłamstwa. Żadne z nich nie są moimi słowami. Nigdy w życiu nie powiedziałem, że Rosjanie rozpylali mgłę, nigdy w życiu nie wypowiadałem się na temat helu, ani jakiejkolwiek fałszywej mgły – bronił się. – Nigdy takich hipotez zespół parlamentarny nie formułował. Jeżeli pani je formułowała, jeżeli formułowała je pani Olejnik czy ktokolwiek inny, to proszę bardzo, bierzcie to na swoją odpowiedzialność. My się zajmujemy profesjonalnym badaniem tej tragedii.

Lasek: Pozwoliliśmy, by zagościły teorie spiskowe. To był błąd

Nieco mniej emocjonalnie, kilka minut wcześniej, również w TVP Info wypowiadał się Maciej Lasek. – Nie wierzę, że osoby, które od ponad dwóch lat próbują w sposób niezgodny z faktami naginać rzeczywistość do swoich tez, pod wpływem rozmowy z nami zmieniły zdanie – mówił.

- W komisji znajdowali się specjaliści, inżynierowie od budowy płatowców, piloci, kontroler ruchu lotniczego, lekarz, specjaliści od prawa lotniczego. W zespole posła Antoniego Macierewicza jest 105 osób, z których żadna nie jest pilotem, nikt nie był w Smoleńsku, nikt nie analizował rejestratorów parametrów lotu, nikt nie wykonał tam żadnych zdjęć ani analiz. Jednocześnie twierdzą, że przyczyna wypadku jest całkowicie inna, mimo że nie posiadają na to żadnego dowodu – zauważył.

Szef zespołu wyjaśniającego opinii publicznej przyczyny tragedii z 2010 roku przypomniał, że kiedy „nieco ponad dwa lata temu komisja Millera zakończyła prace i z mocy prawa została rozwiązana”, jej członkowie „wrócili do swoich zadań i przez półtora roku nie zajmowaliśmy się tym tematem”.

- Z perspektywy czasu to było błędem, bo pozwoliliśmy na to, by teorie spiskowe, tezy alternatywne zagościły w opinii publicznej – przyznał. – Pół roku temu został powołany przez premiera zespół, którego zadaniem jest wyjaśnianie treści zawarte w raporcie grupie ludzi, do której hermetyczny lotniczy język nie trafił – podkreślał Lasek.

Wyborcza.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS