WDŻ

 

Ponton sprawdza: jak wyglądają lekcje WDŻ? „Prowadzi je ksiądz”, „Nuda”. A u was?

Justyna Suchecka, 14.05.2014
Rzeczywistość nastolatków zmienia się bardzo szybko, ich sytuacja się pogarsza. Młodzież potrzebuje wiedzy na temat seksualnościRzeczywistość nastolatków zmienia się bardzo szybko, ich sytuacja się pogarsza. Młodzież potrzebuje wiedzy na temat seksualności (Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta)
Czy w szkołach nadal mówi się o antykoncepcji octem i wpływie prezerwatyw na impotencję? Edukatorzy z grupy Ponton chcą dowiedzieć się, jak prowadzone są lekcje wychowania do życia w rodzinie. Zapraszają do udziału w badaniu: „Jaka edukacja?”
Edukacja seksualna w polskiej szkole to niekończący się serial. Pod koniec kwietnia posłowie po raz kolejny odrzucili projekt zakładający wprowadzenie do szkół obowiązkowej edukacji seksualnej. Zdaniem posłów z prawicy i części PO takie zajęcia nie są potrzebne, bo w szkołach jest już wychowanie do życia w rodzinie i to zdaniem polityków wystarczy. Marzena Wróbel z Solidarnej Polski uważa, że WDŻ przynosi dobre efekty, a „wiedza o seksualności człowieka” mogłaby „dewastować wnętrza młodych ludzi”.

Wystarczy? „Na pewno nie”

O tym, że WDŻ nie wystarczy, przekonani są m.in. edukatorzy z grupy Ponton, którzy pięć lat temu sporządzili raport na ten temat. Wynikało z niego, że młodzież często nie otrzymuje rzetelnej wiedzy na temat seksualności – zajęcia nie spełniają oczekiwań młodzieży. Zdarzało się, że na tych lekcjach młodzież mogła się dowiedzieć np. że „jedną z metod antykoncepcji jest położenie się przez dziewczynę w wodzie z octem, która wypłucze plemniki” lub że „prezerwatywy mogą prowadzić do trwałej impotencji, bo uciskają podstawę penisa”. Nie brakowało też wątków ideologicznych, np. o tym, że „jeśli ktoś nie chce się z kimś kochać bez zabezpieczenia, to znaczy, że nie akceptuje jego płodności, nie kocha go – tylko pożąda”.

- Rzeczywistość nastolatków zmienia się bardzo szybko, ich sytuacja się pogarsza. Młodzież potrzebuje wiedzy na temat seksualności i wiemy, że jest zainteresowana edukacją seksualną, ale sensowną i rzetelną – mówiła w środę na konferencji prasowej Aleksandra Józefowska z Pontonu.

Dlatego edukatorzy zdecydowali się powtórzyć to badanie i sprawdzić, co zmieniło się przez te kilka lat.

Dziś WDŻ to 14 godzin lekcyjnych w czasie roku szkolnego – w tym po pięć godzin z podziałem na grupy męskie i żeńskie. Zajęcia są nieobowiązkowe, a przez to, podobnie jak etyka, często traktowane po macoszemu, np. prowadzone wcześnie rano lub po lekcjach. Uczestnictwo w zajęciach nie wymaga pisemnej zgody, a jedynie pisemnego sprzeciwu, jeśli rodzice nie chcą, by dziecko brało w nich udział.

„Jeśli będę przynudzać, powiedzcie”

Edukatorzy z Pontonu przygotowali ankietę skierowaną do osób pomiędzy 11. a 30. rokiem życia (to one miały lub mają w szkole WDŻ). Ankieta dostępna jest na stronie www.jakaedukacja.pl - badanie potrwa do 14 sierpnia.

W ankiecie są m.in. pytania o to, kto prowadził zajęcia z WDŻ, jak były organizowane zajęcia, czy można było zadawać pytania, czy temat seksualności był poruszany na innych przedmiotach.

By zachęcić do udziału w badaniu przygotowano specjalny film, na którym uczniowie mówią o swoich doświadczeniach. Np. „Dużo się nie można dowiedzieć. To są takie oczywiste rzeczy, które wiedziałem, zanim poszedłem do szkoły” lub „Tak naprawdę to są wolne lekcje, na których możemy robić, co chcemy. Totalna olewka”. Choć zdarzały się też pozytywy: „Mam fajną nauczycielkę. Wie, co już wiemy. I zawsze mówi: jak już będę przynudzać, powiedzcie”.

Minister obiecuje, ale nie tak szybko

- Jestem zwolenniczką edukacji seksualnej. Młody człowiek, wchodząc w dorosłość, powinien być wyposażony w pakiet wiedzy, który pozwoli mu racjonalnie rządzić swoim życiem i unikać sytuacji ryzykownych, takich jak niechciane ciąże i inne rzeczy złe, które mogą się wydarzyć, gdy edukacji seksualnej nie ma – mówiła w miniony weekend minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, która gościła na Kongresie Kobiet.

Szefowa MEN zapowiedziała, że niedługo rozpoczną się badania dotyczące tego, skąd dzieci czerpią wiedzę na temat seksualności. Ma je przeprowadzić podległy MEN Instytut Badań Edukacyjnych. Wyniki mają posłużyć do przygotowania rządowej propozycji dotyczącej edukacji seksualnej w szkołach. Ta propozycja nie pojawi się jednak wcześniej niż na początku przyszłego roku.

Zobacz także

 

Wyborcza.pl

 



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS