Tusk, polski i europejski mąż stanu, załatwił to, co znajduje się poza zasiegiem pisowskich lebiegów

tusk

Polska polityka posiada męża stanu. Niestety, przebywa on w Brukseli.

Na 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium trzech ciamajdów pisowskich dało plamy, że długo, długo się je nie wywabi.

Witold Waszczykowski poległ z Fransem Timmermansem w sporze o wilność i demokrację. Antoni Macierewicz zaserwował swoje brednie smoleńskie, inni w czoło sie pukali. Andrzej Duda z nikim wielkim się nie spotkał, bo politycy prawdziwych formatów nie spotykają się z marionetkami.

Dudę jako marionetkę potraktował wiceprezydent USA Mike Pence i nie wpuścił go na pokoje, za swoje drzwi. Całował ciemajda klamkę.

Dopiero te braki lebiegów pisowskich nadrobił mąż stanu Donald Tusk, który spotkał się z wiceprezydem USA. Na Twitterze Tusk zamieścił dowcipny komentarz: „pogłoski o śmierci Zachodu były mocno przesadzone”.

dinald-tusk

Atmosfera spotkania była ponoć znakomita. Pence zapewnił, że „łączą nas wspólne dziedzictwo, te same wartości i przede wszystkim ten sam cel”. Zobowiązał się:

– Musimy być zdecydowani w obronie suwerenności i integralności terytorialnej państw w Europie. W obliczu rosyjskich prób zmiany granic siłą, będziemy nadal wspierali działania w Polsce i krajach bałtyckich związane ze wzmocnioną wysuniętą obecnością NATO na Wschodzie – usłyszał Tusk od Jankesa.

Tusk to jest polityk, nie tylko polski mąż stani, ale i europejski. A nasze pisowskie ciamciaramcie potrafią tylko kłapać swoimi kaczymi dziobami.