Duda to klasyczny Pisowiec, a nie Polak

Andrzej Duda zachowuje się klasycznie. Mówił, że będzie prezydentem wszystkich Polaków.

Popieprzyło mu się, bo Polaka kojarzy z Pisowcem.

Otóż o dymisjach w rządzie Ewy Kopacz na tle flag i na podium z orłem jako „prawie prezydent” przekonywał społeczeństwo, że obecny rząd „wyczerpał kredyt zaufania”, a i mandat obecnie rządzącej partii „został wyczerpany”. Stwierdzał, że obecne „nie ma rezerw kadrowych”, że kolejnymi aferami „kompromituje kraj za granicą”.

A co mówił w zwycięski wieczór wyborczy? O zgodnej współpracy z rządem dla dobra Polski.

Paweł Wroński przypomina analizuje wystąpienie Dudy i przypomina mu.

>>Prezydent elekt pracowicie wyliczył „afery” PO z ośmiu lat, litościwie zapominając o tej, która kosztowała dużo – czyli aferze SKOK. W ten sposób okazało się, że nawet w wyliczaniu afer nie był ponadpartyjny.

Nie, w całym swoim przemówieniu nie wymienił nazwy PiS, choć chyba nie było wątpliwości w czyim wyborczym interesie przemawia. Mówił wszak o woli zmian wśród Polaków o tych którzy „proponują zmianę”, i o tych z którymi się „utożsamia”.<<

Czeka nas ogromna zawierucha. Jak wyborcy nie uwierzą w intencje Ewy Kopacz, na jesieni obudzimy się w ręką w nocniku IV RP.