Kaczyński i PiS zaliczają wpadkę za wpadką

Zwyciezczyni-tegorocznej-Eurowizji---Conchita-Wurs

Tydzień dla PiS kończy się żałośnie. Tak się też zaczynał i tak kończy, a w środku tygodnia prezes PiS popłynął z powodzią, z pisowskim rynsztokiem.

Zaczęło się w poniedziałek, gdy Adam Hofman się obudził i wyznał:

„Widziałem w oczach Conchity Wurst trochę oczy Tuska”.

Hofman wpatrujący się w oczy Conchity to może być niepokojące przynajmniej dla jego żony.

No i przyszła w czwartek upragniona powódź. Jarosław Kaczyński przerwał kampanię wyborczą, aby ratować Polaków przed swoimi bzdurami i zaserwować bzdury o wielkiej wodzie.

kaczyński nad bałtykiem

Prezes PiS zjawił się na wałach koło miejscowości Wrzawa. Doszedł do swojej mantry: wszystko to wina Tuska. Dziennikarze pytali rzecznika Hofmana, co to za przerwanie kampanii. Odpowiedział Hofman:

„Kampania jest przerwana, bo mieliśmy być w Łodzi”.

W łodzi? Toż to geniusz prezesa? On na powódź już był przygotowany.

Prezes chętnie utopiłby kraj, na razie topi go w zalewie własnych bzdur.

Dzisiaj w sobotę stanął pod warszawskim pomnikiem upamiętniającym bitwę pod  Monte Cassino i wygłosił swoją chorą mowę, jakby był premierem (Burkina Faso) z okazji 70. rocznicy zakończenia tej bitwy ważnej dla historii Polski.

A to Donald Tusk był dzisiaj na Monte Cassino i naprawdę było patriotycznie: makowo i po polsku.

tusk na monte cassino