Czarnecki w rynsztoku

 

Są tacy politycy niezguły. Cokolwiek powiedzą, wyrażają siebie. Wszędzie się pchają, aby za darmo żyć ponad stan. Ryszard Czarnecki to jeden z nich.

 

Wypowiada się o Stadionie Narodowym. Tok jego rozumowania jest powszechnie znany i rozpoznany. Dach (głowa) mu się nie zamyka, jak na stadionie. Zionie jedną wielką pustką, wszystkie myśli wywiało. A polszczyzna to jeden wielki deszcz. Nie wiadomo, co mówi, bo mu do szuflady napadało.

 

A jak wypowiada się w mediach, nie daj boże w telewizorze, otwierasz kanał i cieknie rynsztok. Szkoda na nich ścierki, którą taki Czarnecki powinien wziąć do ręki i po sobie wytrzeć. Po czym na zawsze odlecieć, najlepiej na Księżyc, gdzie przebywa jego prezes Kaczyński.